Tropem Wilczym pobiegniemy 26 lutego 2017 w Sulbinach Sticky

Serdecznie zapraszamy do sportowego ucczenia Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Wszystkie ważne informacje znajdziecie w Regulaminie

http://tropemwilczym.pl/bieg/garwolin-sulbiny/

Link do zapisów poniżej, limit 200 zawodników:

http://online.datasport.pl/zapisy/portal/zawody.php?zawody=2833

Bieg Noworoczny 2017 Sticky

Biegi noworoczne mają już stałe miejsce w historii naszego Klubu i o ile pamięć mnie nie myli, taki właśnie bieg był pierwszą, bardzo nieoficjalną imprezą zorganizowaną przez Truchtaczy, a właściwie przez Mirka Kajaka i Grześka Mikulskiego 1 stycznia 2010r. Pamiętam spontaniczność, śnieg do kolan, trasę spod ZS nr 1 do ronda w Mierżączce i z powrotem, Marcina Gałązkę, Łukasza Świesiulskiego i Piotrka Pioruna gdzieś daleko z przodu stawki i samego siebie, dumnego z pokonania pierwszych w życiu 10km w piłkarskim dresie. Mirek i Grzesiek przywrócili wtedy do życia tę część mojej duszy, która marzyła kiedyś o pokonaniu 42km.

Taki był początek, a dziś wielu z nas pisze własną historię i zaraża bieganiem innych.

W nowym 2017 roku życzę wszystkim biegaczom dużo siły i zdrowia, niech kontuzje omijają Was szerokim łukiem.

Ps. Może ktoś z czytających ma jakieś stare zdjęcie z tego okresu?

Beskidy Ultra Trail 120km - BUT 120km Sticky

Na koniec sezonu wpadła mi w oko wisienka – małe zawody o dość złej reputacji mianowicie BUT 120 – dla niepoznaki 128km i 6800 metrów przewyższeń po beskidzkich górach.
Najcięższy bieg w Polsce poniżej 200km!!!
Postanowiłem to sprawdzić osobiście i wcale nie ukrywam ze 70% sezonu była ustawiona pod te zawody.
Setki godzin na treningach, wydeptane własne koleiny na okolicznych drogach, nawet kundelki już nie szczekają na mnie.
W ostatniej fazie przygotowań nawet pojawił się dietetyk.
Z każdym mijającym dniem rosła presja.
Wiara Rodziny i Przyjaciół vs. moje nerwy.
Pojechaliśmy, tym razem w nieco odmienionym składzie, Marcin (debiut na ultra trasie BUT60) Michał oraz Andrzej (z zadaniem wspierania mnie na 2 punktach odżywczych).
Odprawa 20:30
W krótkich żołnierskich słowach dyrektor zawodów przedstawia założenia poszczególnych BUT.
Długość tras, kluczowe zmiany ścieżek, sposób oznakowania i przy okazji definiuje nowy kolor – oczo jebitny (coś pomiędzy seledynowym, a żółtym tak na moje oko)
Innymi słowy krótko, treściwie i bardzo rzeczowo.
Zbieramy się w dom kończyć przygotowania.
23: 30 zamykam oczy, budzik bez litości obudzi mnie o 1:30
Oko otworzone, kawa zaparzona, budzę Marcina.
Marcin walczy z kawą, a ja kończę pakować do kamizelki wyposażenie obowiązkowe – tak, tu już nie ma żartów jest wyposażenie obowiązkowe.
3: 00 budzimy Techniczny Team i zbieramy się do wyjścia.
3: 20 już na amfiteatrze ostatnie nerwowe i zdawkowe rozmowy i idziemy na kontrole ekwipunku.
Już na starcie, ogólne żarty, pozdrowienia, ale atmosferę można kroić nożem.
Nikt tutaj nie znalazł się przypadkowo – same Konie i Koniczki.
Szum w głowie, już nie dociera do mnie to, co mówi Marcin i otaczający nas ludzie.
Myśli odbijają się jedne o drugich – samo napędzające się koło nerwowej destrukcji.
SRU!!!
I pstryk pojawił się Świat rzeczywisty - poszliśmy – plan jest prosty nie zapalić głowy, aby nie spalić mięśni na zbiegach.
Powolutku się rozkręcamy i przesuwamy w górę stawki, ale powolutku.
Marcin trzyma się z 3 metry tyłu i dotrzymuje kroku.
W takim układzie trwamy do 7-8km, a ostatni raz widzimy się sekundę na przepaku na 10km – niby pierwszy raz Człowiek biegnie a mądrze się zachował, BUT 60 to też nie przelewki.
Jest tak mało biegaczy, że każdy ma dla siebie kawałek ciemnej nocy oraz lasu – tak na wyłączność, po prostu, za darmo, od Organizatorów.
Nie ma standardowych wagoników, nie ma rozmów każdy w samotności pracuje na wynik.
Piękne widoki z gór na uśpione miasta, wszechobecna cisza i bliskość natury sprawiają, że się zamyślam.
Zza myślenia wyrywa mnie z nieoznaczoną prędkością zbliżająca się ziemia.
Przewracam się z całym impetem na zbiegu - 17km. Już wiem, ze ten moment zamyślenia będzie kosztować mnie bardzo wiele.
Dłonie krwawią, ale starte i powoli nabierające krągłości kolano w ogóle może przekreślić cały sezon.
Cholernie boli udo na całej długości, ale nie krwawi wiec je olewam – zupełnie nie mogę sprawdzić łokcia – dopiero na 47 kilometrze Andrzej z Michałem potwierdzą, że jest tylko starty i siny.
Ktoś przebiega i pyta czy wszystko ok. – odruchowo mówię, że tak, zupełnie bez przemyślenia.
Poskładałem się w całość i biegnę dalej.
Drugi punkt odżywczy jakoś szybko mija chyba w ogóle go nie odnotowałem.
Trasa oznakowana pięknie i przejrzyście, dzień przepiękny, dużo turystów, ale to dobrze. Wspierają słowem, dopytują, co to za zawody i niedowierzają ze tyle km można w górach biec.
Ręce szczypią i krwawią na zmianę zalewane słonym potem – tylko odpoczywają na zbiegach gdzie z kolei drętwieje zbita noga.
Kilometr za kilometrem i zbliżam się do Ustronia. Szybciej niż założony czas.
Michał z Andrzejem już czekają ze sprzętem, szybkie uzupełnienie izo, żeli i magnezu, 15 sekundowy prysznic głowy i dłoni. I HyByDySz świeży, młody i piękny niczym dzikie zwierzę się prezentuje.
Krótkie zdania i lecę dalej – pit stop niczym w Formuła 1 – 3minuty i znów biegnę.
Teraz długie 24 kilometry przede mną jest czas na oglądanie krajobrazów, pilnowanie strategii biegu i w ogóle dużo czasu jest na wszystko tylko trzeba biec.
I jest Wisła punkt – i bardzo dobrze, ponieważ izo skończyło mi się 2km wcześniej. Uzupełniam tylko bidony i w drogę.
Teraz 10km i już czekać mnie będzie żarełko i druga połowa biegu, ta poważniejsza, trudniejsza połowa.
61km jakoś zaczynam zwalniać, myśli odlatują od biegu do wygodnego świata. Spada tempo, energia coraz bardziej mięśnie palą bólem.
Powtarzam sobie, że to tylko cholerny kryzys, musiał przyjść i tylko trzeba go pokonać.
I sobie tak powtarzam, a nogi jak nie biegły tak nie biegną, co więcej chcą coraz wolniej iść.
Muzyka! Jestem uzbrojony w mp4 – już leci teraz tylko wypić cole na pobudzenie i zacząć ruszać nogami.
Świat staję się bardziej wyraźny i znów widzę jasno cel tego biegu. Garmin pokazuje kolejne kilometry, znacznie przyspieszyłem.
Najgorsze za mną jakoś dopadam do 80km.
I się nie poskładałem jak tylko umiałem na przepaku - spędziłem w Salmopolu chyba ze 30 minut.
Samo zamówienie klusek zabrało mi ze 2 minuty, a 3 sekundy po tym zapomniałem o nich, dobrze ze miła Dziewczyna mi je przyniosła.
Przepakowanie i przygotowanie się na noc w ogóle nie szło, ręce się plątały, nie potrafiłem poskładać myśli w logiczny ciąg. Nie wiedziałem, czego będę potrzebował na noc, chociaż wszystko było w zasięgu ręki.
Zmęczenie zaczęło przejmować kontrole nad ciałem, a dopiero przecież teraz zaczyna się bieg…
Nie wiem, która była godzina jak opuściłem przepak wiem tylko ze miły Człowiek wskazał mi poprawny kierunek.
Muzyka w uszach i zaczynam rozkręcać nogi. 81,82,86 km ciągle po grzbietach gór, turystów coraz mniej.
O zachodzie słońca pojawia się przede mną biegacz, ale widzę, że stoi i czeka na mnie.
Coś się stało, czemu czeka, może boi się w nocy samemu biec, się okaże.
Nikt nie czekał to tylko krzak z taśma organizatora splatał mi figla.
Otacza mnie noc. Chowam muzykę i napawam się pięknem gwiazd, widokiem miast w dolinach.
Jestem sam tutaj, góry, lasy i tylko ja chyba mógłbym biec tak w nieskończoność. Mija ból rąk, zapominam o nodze i biegnę oddychając świeżym nocnym powietrzem.
Jestem przeszczęśliwy, chciałbym krzyczeć ze szczęścia i biec w nieskończoność.
Z tej euforii wyrwa mnie punkt na Węgierskiej Górce i Chłopaki.
Tym razem we trzech z Marcinem świeżo upieczonym Ultrasem. Znowu szybko wszystko poskładane i w góry.
Teraz to już końcówka 23km, wiem, ze dałem z siebie wszystko i nic nie jest w stanie mi przeszkodzić w dobiegnięciu do mety.
2 góry przede mną, 2 zbiegi i meta.
Pod górkę idzie łatwo. Tylko ten pierwszy zbieg i te ostre skały, to nie jest zbieg. Idę krok za krokiem uważnie stawiaj stopy.
Nic to nie pomaga, kamienie się osuwają, uderzają o kostki. Idę coraz wolniej, ale zbieg musi się skończyć. I się kończy i biegnę.
Jest ostatni punkt odżywczy bardzo miła załoga uzupełnia napitki, proponuje opatrzenie ran na dłoniach, żele energetyczne.
Jest wszystko, ale najbardziej stawia na nogi ich optymizm i wiara, którą zarażają.
Oprócz gratulacji z prawie ukończonego biegu i powodzenia od Załogi punktu dostaje info, że tak naprawdę bardzo trudny technicznie zbieg przede mną.
2km po wybiegnięciu moja czołówka zaczyna odmawiać posłuszeństwa, – ale kufa, czemu przecież dopiero, co miała wymienione baterie.
Dzwonie do Teamu Technicznego, ale Michał nie jest pewny, co mam w plecaku. Krótka próba pokazuje, że innego źródła światła to ja mieć tutaj nie będę.
Zaczynam przyspieszać niebezpiecznie wydłużając krok. Już tylko 6km do mety. Nie docieram do szczytu góry skręcam w lewo i zaczynam zbieg.
I zaczynam rozumieć, o czym do mnie mówili. Wąski strumyk, wyślizgany przez BUT 60 oraz 90, a ja na w pół ślepy szybko nim zbiegam.
Coraz więcej potknięć, uderzeń, ale nie zważam na to gdyż poziom baterii spada zauważalnie.
Koniec strumienia, widzę już Szczyrk wybiegam na twardy szlak, ale tylko kilkaset metrów nim potem ostry skręt w prawo i zapadam się.
Trasa prowadzi dzikim urwiskiem, luźna ziemia i stromizna są tak duże ze kijki są bezużyteczne. Zaliczam ze 3 upadki i 2 zjazdy po kilka metrów w dół.
Ważne, aby nie zacząć się turlać w mrok, brnę w tej ziemi zapadając się po polowe łydek. I znów upadek na plecy, szeroko ręce i rany nabierają ziemi.
Jestem cały ubrudzony ziemia, ale zbieg zakończony, znów są twarde kamienie pod nogami.
Teraz prosto droga, ale już widzę deptak teraz tylko za mostkiem w lewo i zaraz meta.
I dobiegam do końca Szczyrku, ale mety nie ma. Wracam coraz bardziej zdenerwowany, coraz szybciej i szybciej.
Kufa za mostkiem było w prawo trzeba biec, ale już widzę amfiteatr i metę, cały czas przyspieszam i wpadam na metę nieprzytomny szczęściem.
18 miejsce – 21 godzin i 56 minut zmagań.
Miejsce i czas są ukoronowaniem całego sezonu!!!
Na mecie poniszczony jak nigdy dotąd ale i przeszczęśliwy jak nigdy dotąd!!!
Nie wiem czy jest to najcięższy bieg w Polsce poniżej 200km, ale w TOP 1 się mieści!!!
BUT Ekipa widzimy się next rok na BUT Challenge !

Grand Prix Ziemi Garwolińskiej - wyniki V edycji Sticky

Za nami V edycja Grand Prix Ziemi Garwolińskiej, poniżej znajdziecie tabelę zbiorczą z podsumowaniem wszystkich tegorocznych zawodów. Bardzo dziękujemy biegaczom, kibicom i sponsorom. Szczególne podziękowania kierujemy do Truchtaczy, którzy dzielnie pomagali przy oragnizacji biegów,  Pana Stanisława Buszty, dzięki któremu zawody nabierają kolorów, Jarosława Kargola i Justyny Dybcio, oraz paniom z CSiK które zawsze mają dla nas coś smacznego. To dzięki Wam V edycja GPZG zapisze się w naszej pamięci jako niezapomniane wydarzenie sportowe. Wkrótce postaramy się opisać zawody w liczbach, oraz rozpocząć wspólna, mamy nadzieję, dyskusję na temat tego, co i jak możemy poprawić, by biegało nas więcej. Dziękujemy.

Zapraszamy na finałowe zawody V Grand Prix Ziemi Garwolińskiej Sticky

Przed nami ostatnia już odsłona V Grand Prix Ziemi Garwolińskiej, a zatem czas podsumowań i nagrodzenia najlepszych zawodniczek i zawodników we wszystkich kategoriach wiekowych. Serdecznie zapraszamy do wspólnej zabawy w bieganie już w najbliższą niedzielę od godziny 15:00. Bieg główny wystartuje 30 minut później.

Zachęcamy wszystkich do zapisów internetowych

http://online.datasport.pl/zapisy/portal/zawody.php?zawody=2619

Poniżej zestawienie wszystkich dotychczasowych wyników

 

wyniki Grand Prix Sticky

Na wstępie bardzo przepraszamy za dzisiejsze problemy techniczne i brak wyników i dyplomów. Wyniki zamieszczam poniżej a dyplomy z radością wręczymy Wam już 9 paździenika podczas finałowych zawodów GP. Wkrótce zamieścimy również zbiorcze wyniki tak by przed ostatnimi zawodami każdy miał jasność co do zajmowanego obecnie miejsca, swoich szans i zagrożeń.

Zdjęcia Justyny Dybcio

https://goo.gl/photos/f7XDnzz1obEpwjgb9

Grand Prix Ziemi Garwolińskiej już w niedzielę Sticky

Jak zwykle, tuż po wakacjach, bardzo serdecznie zapraszamy wszystkich do wspólnej zabawy w bieganie. Trzecie zawody cyklu GP Ziemi Garwolińskiej odbędą się już w najbliższą niedzielę. Tradycyjnie biegi dzieci ruszają o godzinie 15:00 a bieg główny o 15:30. Zapisać możecie się przez internet 

http://online.datasport.pl/zapisy/portal/zawody.php?zawody=2567

lub bezpośrednio przed zawodami od godziny 14:30.

Integracyjny Bieg Orląt 2016 Sticky

Cześć,

Kolega poprosił a cel szczytny!!!

Wrzucam wiec plakat oraz info.

Regulamin i strona zarówno na fb i w otwartym necie poniżej

https://web.facebook.com/biegDEBLIN2016/?fref=ts

Strona do zapisu oraz regulamin:
https://frslublin.pl/biegdeblin/
https://frslublin.pl/biegdeblin/regulamin.pdf

Jedną z dodatkowych atrakcji jest opcja zwiedzenia Muzeum Sił Powietrznych (dla Biegacza oraz osób towarzyszących wstęp bezpłatny).

Zapraszam do udziału.
Dawid

Strony

Subscribe to Truchtacz.pl RSS